Sesja rodzinna Zuzi, Krzysia i Antosia

Wspinałam się w kierunku wyciągu na Kopę, gdzie byliśmy umówieni i liczyłam ile to już minęło od naszego ostatniego spotkania. Dużo… dwa i pół roku od chwili, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy i jak dotychczas ostatni. Ciężko w to uwierzyć, bo czułam jakbym szła na spotkanie starych znajomych. W sumie tak właśnie było. Zaledwie jedno spotkanie, jeden wspólny dzień, jeden piękny ślub wystarczył, by nawiązała się cudowna znajomość. Zuzia i Krzyś wyszli mi na przeciw i wyrwali z zamyślenia. Na ich widok poczułam tak dużą radość, że sama byłam nią zaskoczona. Niby to tylko jedno spotkanie, a jednak ich serdeczność wbiła mi się w pamięć na dobre. Co więcej, radość ta właśnie miała się pomnożyć razy tysiąc, bo na rękach Zuzi zobaczyłam 11-miesięcznego chłopca, który skrada serca jednym spojrzeniem. Rodzina powiększyła się o wspaniałego małego człowieka, a jego rodzice kwitli i promieniowali radością jeszcze większą niż w dniu swojego ślubu.

Mogłabym pisać tak jeszcze długo, ale skończę na tym, że po sesji wracałam do domu z ogromnym uśmiechem na ustach, wzruszeniem w oczach i ogromną nadzieją, że jeszcze kiedyś się spotkamy.


8 comments on "Sesja rodzinna Zuzi, Krzysia i Antosia"

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment


3 + = 12