Kasia i Mateusz

Często zdarza się, że mimo ogromnego zmęczenia, nie mogę zasnąć od nadmiaru bodźców hucznego wesela. Zamykam oczy i nadal widzę stroboskopowe światła, a muzyczne przeboje zapętlają mi się w myślach. To był jeden z tych dni, gdy było całkiem odwrotnie. W drodze powrotnej dostrzegałam więcej, a to więcej wydawało się jeszcze piękniejsze niż wcześniej. Miałam w sobie skumulowaną radość, ale tą spokojną, wyciszoną. Delektowałam się każdym momentem tego reportażu. Nie czułam presji czasu i oczekiwań. Czułam się wolna, a przez to pragnęłam tworzyć jeszcze lepiej, więcej, piękniej.

Kasia i Mateusz powierzyli mi wprawdzie zadanie uwiecznienia swojego wielkiego dnia, ale przede wszystkim sprawili, że czułam się jednym z tych niewielu najbliższych przyjaciół, którzy zostali w tak cudowny sposób wyróżnieni mogąc być w tym dniu razem z nimi. To był dla mnie zaszczyt i największa przyjemność. Ten dzień zapisał się bardzo mocno w mojej pamięci i wiem, że zapamięta go również wielu z Was, którzy obejrzą go choćby tylko na zdjęciach.

Mam nadzieję również, że takie osoby jak Kasia i Mateusz dodadzą odwagi tym, którzy z różnych powodów marzą o ślubie w najbliższym gronie rodziny czy znajomych, a brakuje im odwagi, by podążyć za głosem serca. Tak się da, naprawdę, zresztą zobaczcie sami…


21 comments on "Kasia i Mateusz"

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment


+ 3 = 12